Podpis cyfrowy – jak potwierdza nadawcę i nienaruszalność dokumentu, czym jest funkcja skrótu i po co potrzebne są certyfikaty.
Podpis cyfrowy odpowiada na dwa pytania naraz: kto to wysłał i czy treść nie została zmieniona po drodze. Co ważne, sam w sobie nie ukrywa treści – dokument podpisany pozostaje czytelny dla wszystkich.
Podpisywanie opiera się na dwóch elementach. Pierwszy to funkcja skrótu, która zamienia dowolnie długi dokument w krótki ciąg o stałej długości. Zmiana choćby jednego znaku daje zupełnie inny skrót, a z samego skrótu nie da się odtworzyć dokumentu.
Drugi element to para kluczy. Nadawca szyfruje skrót swoim kluczem prywatnym – i to jest podpis. Odbiorca odszyfrowuje go kluczem publicznym nadawcy, samodzielnie liczy skrót otrzymanego dokumentu i porównuje oba wyniki.
Weryfikacja krok po kroku:
Jeśli są identyczne, dokument nie został zmieniony i pochodzi od właściciela klucza prywatnego. Jeśli się różnią – coś się nie zgadza.
Zostaje jednak pytanie: skąd wiadomo, że klucz publiczny naprawdę należy do tej osoby? Odpowiada za to certyfikat – dokument wystawiony przez zaufane centrum certyfikacji, potwierdzający powiązanie klucza z tożsamością.
Najczęściej pytana jest różnica między podpisem a szyfrowaniem: podpis potwierdza autora i integralność, szyfrowanie ukrywa treść. To dwie różne funkcje, choć obie korzystają z tej samej pary kluczy.
Trzeba też pamiętać o kierunku: podpisujemy kluczem prywatnym, weryfikujemy publicznym. Odwrotnie jest przy szyfrowaniu dla kogoś.
Przekształceniem dowolnych danych w krótki ciąg stałej długości. Jest jednokierunkowa i bardzo czuła – zmiana jednego znaku zmienia cały wynik.
Bo szyfrowanie asymetryczne jest wolne. Skrót ma zawsze tę samą, niewielką długość, więc operacja trwa tyle samo niezależnie od rozmiaru pliku.
Powiązanie klucza z tożsamością. Bez certyfikatu ktoś mógłby ogłosić swój klucz jako cudzy i podpisywać się w cudzym imieniu.
Zagadnienia z tego samego obszaru matury – warto je powtórzyć razem: